Apoloniusz Tajner: „Czas Pochwały powoli się kończy”
Dodane przez Raku dnia 23 styczeń 2012 19:40

Apoloniusz Tajner nie zwalnia tempa. Złotousty prezes Polskiego Związku Narciarskiego dalej prezentuje wysoką formę. Jego teksty i tłumaczenia z wywiadu na wywiad są coraz bardziej komiczne. Dziś dowiedzieliśmy się, że prezes nie czuje się winny za odwołanie Pucharu Świata w Zakopanem, a także, że jego zdaniem Tomasz Pochwała jest skończony. Trzeba przyznać, że prezes ma fantazję.

[Kliknij "Czytaj więcej" aby zobaczyć dalszą część newsa]


Rozszerzona zawartość newsa
Image and video hosting by TinyPi

Apoloniusz Tajner nie zwalnia tempa. Złotousty prezes Polskiego Związku Narciarskiego dalej prezentuje wysoką formę. Jego teksty i tłumaczenia z wywiadu na wywiad są coraz bardziej komiczne. Dziś dowiedzieliśmy się, że prezes nie czuje się winny za odwołanie Pucharu Świata w Zakopanem, a także, że jego zdaniem Tomasz Pochwała jest skończony. Trzeba przyznać, że prezes ma fantazję.

Apoloniusz Tajner rozpoczął wywiad dla Onet.pl od mocnego uderzenia. „Nasze doświadczenia, w tym moje, bo pracuję w sporcie już ponad 50 lat, są takie, że w większości talenty, które wcześnie wybuchają, potem nagle się zatrzymują. Przeskakują ich wówczas ci, którzy byli słabsi, ale spokojnie się przygotowali i nie było na ich drodze tej bariery, która wyniknęła z jakiegoś przeciążenia w okresie wcześniejszym” - tłumaczy prezes, który najwyraźniej uważa, że im słabszy junior, tym większe ma szanse na sukces w przyszłości. Śmiała hipoteza.

Przejdźmy jednak do zagadnień związanych z kombinacją, bo i ten temat nie mógł zostać pominięty. „Ten sport w Polsce umarł i my dopiero w tej chwili go wskrzeszamy. Jest tu wielu utalentowanych, młodych chłopców, ale na moment kiedy zaczną odnosić sukcesy w Pucharze Świata trzeba jeszcze poczekać parę lat. To są utalentowani chłopcy, ale potrzeba im jeszcze trochę czasu” - zapowiada prezes. My czekamy i czekamy, a prezes zapowiada i zapowiada. Najwyraźniej zatrzymał się w czasie. Szkoda, że nie wpadł na pomysł, że poza czasem przydałby się też trener.

Image and video hosting by TinyPiPrezes po raz kolejny nie ukrywa, że jego zdaniem Tomasz Pochwała jest skończony. Jest to na pewno bardzo budująca postawa i z pewnością swoimi słowami uskrzydla on naszego kadrowicza. „Tomek musiał tylko poprawić bieg. Tymczasem element ten rzeczywiście udoskonalił, ale jednocześnie zaczął dużo słabiej skakać. Dlatego jego czas niestety powoli się już kończy” - kończy dumny z siebie prezes.

Na Eurosport.pl możemy zaś przeczytać o przyczynach odwołania Pucharu Świata w kombinacji norweskiej. Prezes wreszcie pośrednio przyznał, że poszło o pieniądze na transmisje, a trasy były tylko wygodną wymówką. „Poszło i o finanse i o trasę. Tak wyszło, że komitet organizacyjny, a potem my jako związek znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że musieliśmy przekazać informację o odwołaniu do FIS. Okazało się, że nikt nie chce pokazywać tych zawodów. Wartość transmisji podwoiłaby koszty konkursu. Nagle okazało się, że trzeba na to zapłacić. Nie byliśmy na to przygotowani. Dotychczas telewizja w ramach misji nam to wszystko realizowała. Nagle zostaliśmy postawieni w takiej sytuacji i dlatego mam czyste sumienie. Na razie jesteśmy zdania, że o Puchary Świata kobiet w skokach i mężczyzn w kombinacji norweskiej nie będziemy występować. Chyba, że rozwiążemy problemy z pieniędzmi” - tłumaczy prezes, który najwyraźniej urodził się kilka miesięcy temu i zapomniał o polskich realiach. Dusza stratega nie pozwoliła mu przewidzieć, że zainteresowanie kombinacją norweską będzie dosyć marne i że wyprodukowanie sygnału może być największym i kosztownym problemem. Estończycy sobie zdali z tego sprawę i odwołali Puchar Świata już w maju, nie narażając się na kompromitację.

Źródło: informacja własna&Onet.pl&Eurosport.pl